| sfinksblog - archiwum: Tęczowy Zakątek, |
|
strona główna Tęczowy Zakątek,czyli jak ciekawym nadzwyczaj sposobem jedna przerwę przedstawić. Wy, jakże liczni czytelnicy nasi z pewnością konacie wprost z ciekawości co też się tam u nas wyprawia. I w tenże sposób zastanawiacie się i zastanawiacie. Nie musicie się, drodzy jakże liczni czytelnicy, zastanawiać więcej co tam się u nas wyprawia, albowiem Wasza ukochana (a jakże) Alex, będąc pod wpływem przejściowego zapewne olśnienia, znanego poniekąd pod szlachetną nazwą weny, spisuje dla Was dzieje nasze. Mówiąc wprost - żyjemy. Powiem więcej - nie żyjemy! A nawet rzec by można, iż zupełnie i w całkowitej ości a nawet w całkowitości normalnie nienormalnie nie żyjemy! Za to z łatwością zdradzić Wam, drodzy jakże liczni czytelnicy, mogę, iż ja i moje towarzyszki wierne nauki natto posiadamy i posiadać przez czas dłuższy będziemy. Jakże to tak, zapytujecie, nasi jakże liczni czytelnicy? Także to tak, iż nauka nasza jest i trwa niewzruszenie, a wolny nasz czas przeminął bezpowrotnie. Pewna jestem, iż winnam oddać się teraz nauce jakże znakomitej i wytwornej biologii angielskiej. Bądź geografii, albowiem nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji co do natury mej nauki. Nie zmienia to jednakże rzeczy stanu, iż używając do tego resztek intelektu, zgubionego przed czasy przy okazji uderzenia głową o gzyms kominka w młodych mych latach (co zaowocowało także blizną w na czole błyskawicy kształcie, która jednakże błyskawicę przypomina li i jedynie mnie samej, co nie umniejsza stanu rzeczy, iż znajduje się tam ona, kształt posiada jaki posiada i składa się takowoż, iż trzyma się ona w dobrym stanie ducha, jeżeli - jasna rzecz - blizny takowe jakiegokolwiek ducha posiadają, z czym związany jak najbardziej jest stan takowego ducha) jak najbardziej staram się z tąże nauką nadążyć, co aczkolwiek jest zaiste zadaniem nad wyraz żmudnym. Bynajmniej jednak poświęcając swe siły witalne (albowiem przecież wiadome wam zapewne jest, iż takowe pukanie z pozoru bez celu w klawiaturę może zakończyć się tragicznie, groźnymi nadzwyczaj odciskami na placach, jak mniemam, rąk obu) ja, dzielna Wasza kronikarka szlachetna nie zwracając uwagi na pokrzykiwania czcigodnej mej rodzicielki (i rodziciela takoż) zpisuję dla Was, jakże licznych naszych czytelników, tęże historyję, o naszym życiu (i nieżyciu takoż) traktującą. Zaiste, trzeba Wam, drodzy jakże liczni czytelnicy, wiedzieć, iż nudy ci u nas nie uświadczysz. Ot, choćby i dziś, mimo znużenia wszelakiego, z oczywistych powodów nauką spowodowanego, ja – kronikę tę spisująca, kronikarka wierna Wasza, drodzy jakże liczni czytelnicy, wraz z inną jeszcze, szlachetnie urodzoną panną, Żanetą zwaną (choć nazwiska nie pomnę) na łąkę udałyśmy się. Łąki do tej podobnej nie znaleźlibyście drodzy, jakże liczni czytelnicy, nawet gdybyście i świat cały w poszukiwaniu tejże zwiedzili i choćbyście życie całe na poszukiwania zmarnowali. Albowiem była to łąka tak urokliwa i cudna, iż natychmiast zapragnęłyśmy spędzić tam choćby i całe życie nasze. Łąka ta ukwiecona była przeróżnym kwieciem, tak kolorowym, iż zdawało nam się wraz z towarzyszką moją, że to na ziemi tęcza wielobarwna swe kolory malowane rozłożyła. Nie sen był to jednak, lecz jawa, jawa najprawdziwsza! Oniemiałyśmy nasampierw z zachwytu nad trawą miękką jak poduszki, spod której ni kawalątek ziemi nie dał się widzieć. Zawczasu jednak powróciłyśmy myślami naszymi na ziemię spowrotem i dziękując Bogu, iż zesłał nam tak uroczy zakątek poczęłyśmy pleść wianki z tęczowego kwiecia. Kiedy uporałyśmy się z tym zadaniem przywdziałyśmy dzieła nasze na głowy i ległyśmy na miękkiej trawie jak na puchowych poduszkach, nie zważając na to, iż suknie nasze pognieść by się mogły. Leżąc na trawie w naszym zakątku (lub Zakątku raczej, bo tak już go w myślach naszych nazywałyśmy) i przysłuchując się trelom ptaków zapomniałyśmy o trudzie dnia całego. Nie było nam jednak dane długo trwać w zapomnieniu, albowiem wkrótce już lenistwo nasze przerwane zostało w nieunikniony sposób przez sługę naszego Dzwonka, który to delikatnie, acz nadzwyczaj wyraźnie obwieścił nam, iż niechybnie nadszedł czas, aby do nauki wracać. Z trudem więc rozstałyśmy się z łąką i ukochanym Zakątkiem i poprawiając na głowach wianki nasze powróciłyśmy do pałacu naszego (który jest dla nas zaiste miejscem najmilszych wydarzeń jak i więzieniem) siły umysłowe swe rozwijać, jak to zwykłyśmy to co dzień czynić. I jedynie słodki zapach tęczowego kwiecia przypominał nam przez czas cały o baśniowym Zakątku naszym. Trwam niezmiennie w nadziei, iż Wy, drodzy jakże liczni czytelnicy, delektując się słowem tu napisanym będziecie nadwyraz dzielnie i szlachetnie swe komentarze pozostawiali, aby i mi jakową uciechę szczerą z kreślenia dla Was, drodzy jakże licznie czytelnicy, uczynić. Pozostająca na zawsze Waszą, drodzy jakże liczni czytelnicy, kronikarką zaszczytną, Alex skomentuj (27) |